Kolorowe literki od zielonego A do czerwonego E na frontach opakowań miały zrewolucjonizować nasze zakupy. System Nutri-Score powstał z myślą o prostocie: wchodzisz do sklepu, rzucasz okiem na etykietę i od razu wiesz, co wrzucić do koszyka. Teoria brzmi świetnie, ale w praktyce ten system tworzy ogromną pułapkę myślową.
Zielona litera „A” wcale nie oznacza, że dany produkt jest automatycznie zdrowy, odżywczy i bezpieczny dla Twojego organizmu.
Jak działa Nutri-Score w praktyce?
Główny problem tkwi w mechanice oceniania. System porównuje produkty wyłącznie w obrębie tej samej kategorii, zestawiając ich ogólny profil makroskładników (kalorie, cukry proste, tłuszcze nasycone czy sól kontra błonnik, białko, warzywa i owoce).
W praktyce prowadzi to do absurdów:
- Przetworzone płatki śniadaniowe mogą z dumą nosić zielone A tylko dlatego, że producent obniżył w nich zawartość tłuszczu i dodał trochę błonnika, wypadając lepiej niż inne słodzone płatki z oceną D. Wciąż jednak pozostają produktem naładowanym cukrem i sztucznymi dodatkami.
- Wysokoprzetworzona żywność pełna zagęszczaczy, emulgatorów, słodzików czy syntetycznych barwników regularnie dostaje oceny A lub B, maskując swój fatalny skład laboratoryjnie dopasowaną formułą.
Czego ten system zupełnie nie widzi?
Algorytm Nutri-Score całkowicie ignoruje to, co w diecie kluczowe: stopień przetworzenia żywności oraz jej gęstość biologiczną.
- Brak oceny mikroelementów: Nie uwzględnia witamin, minerałów, polifenoli ani przeciwutleniaczy.
- Ślepota na chemię: Ignoruje konserwanty, polepszacze smaku i sztuczne słodziki.
- Karze wartościowe tłuszcze: Prawdziwe, jednoskładnikowe produkty o potężnych właściwościach prozdrowotnych – jak oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, masło, tłuste ryby czy sery długodojrzewające – często dostają żółte lub czerwone noty (D lub E) wyłącznie z powodu wysokiej gęstości kalorycznej i zawartości tłuszczu.
Jak kupować mądrze i nie dać się zwieść etykietom?
Zamiast ufać uproszczonym literkom na froncie pudełka, odwróć opakowanie. Prawdziwa wartość kryje się w krótkiej liście składników.
- Zasada prostoty: Im krótszy i bardziej zrozumiały skład, tym lepiej.
- Stopień przetworzenia: Szukaj produktów bazowych, jednoskładnikowych, które nie potrzebowały fabryki chemicznej, by dobrze smakować.
- Wsparcie technologią: Jeśli gubisz się w nazwach zagęszczaczy i konserwantów, skorzystaj z aplikacji do skanowania składów (np. Zdrowe Zakupy, Yuka czy Fitatu), które weryfikują konkretne substancje dodatkowe pod kątem ich szkodliwości.
Świadome wybory żywieniowe wymagają odrobiny uwagi, ale Twój metabolizm i samopoczucie szybko Ci za to podziękują.

