Suplementacja3 min19 maja 2024Autor: Anna Dymarz

Czy witamina B12 dokarmia raka? Obalamy mit medyczny

Przekonanie, że witamina B12 napędza wzrost guzów nowotworowych, to powszechny i szkodliwy mit. Dowiedz się, co na ten temat mówią badania na 75 tysiącach pacjentów oraz dlaczego kobalamina jest kluczowa w trakcie leczenia onkologicznego.

Czy witamina B12 dokarmia raka? Obalamy mit medyczny

„Masz nowotwór? Zapomnij o witaminie B12, bo guz urośnie jak na drożdżach!” — jeśli kiedykolwiek usłyszałeś to zdanie w gabinecie lub przeczytałeś na forum, nie jesteś sam. Przekonanie o rzekomej szkodliwości kobalaminy u chorych na raka to jeden z najchętniej powielanych mitów, który niestety wciąż bywa powtarzany niemal automatycznie.

Czy kryje się w tym choć odrobina prawdy? Sprawdźmy, skąd wzięła się ta teoria, co mówią twarde dowody i dlaczego rezygnacja z B12 w trakcie leczenia onkologicznego bywa po prostu groźna.

Pułapka myślenia: korelacja to nie przyczyna

Skąd wziął się lęk przed B12? Kilka lat temu głośnym echem odbiły się obserwacje epidemiologiczne, w których u pacjentów z nowotworami płuc odnotowywano wyraźnie podwyższony poziom kobalaminy w surowicy. Bardzo szybko wyciągnięto z tego skrajny wniosek: skoro poziom B12 jest wysoki, to znaczy, że witamina wywołuje lub napędza chorobę.

To klasyczny błąd logiczny. Wyobraźmy sobie, że sprawdzamy domy 50 osób chorujących na nowotwór i u każdej z nich na podłodze leży niebieski dywan. Czy to oznacza, że niebieskie dywany wywołują raka? Oczywiście, że nie.

W medycynie wysokie stężenie witaminy B12 we krwi bez wcześniejszej suplementacji nie jest powodem choroby, lecz jej biomarkerem. Uszkodzona tkanka wątroby, procesy zapalne lub białka transportowe (transkobalaminy) uwalniane w toku zaawansowanego procesu nowotworowego sprawiają, że witamina krąży we krwi, zamiast trafiać do tkanek docelowych. Mechanizmy te opisano m.in. w publikacjach dotyczących witaminy B12 jako potencjalnego biomarkera nowotworowego na łamach PubMed / PMC.

Co na to badania kliniczne? 75 tysięcy pacjentów pod lupą

Kiedy przechodzimy od obserwacji statystycznych do rzetelnych badań z grupą kontrolną, mit pęka jak bańka mydlana.

Zbiorcza metaanaliza badań z randomizacją obejmująca blisko 75 000 uczestników (dostępna na ResearchGate) wykazała jednoznacznie: suplementacja witamin z grupy B (w tym B12) nie zwiększa ryzyka zachorowania na nowotwór ani nie wpływa negatywnie na śmiertelność. Co więcej, w analizowanych danych odnotowano istotne statystycznie zmniejszenie ryzyka wystąpienia czerniaka skóry u osób suplementujących te witaminy.

Dlaczego organizm w chorobie nowotworowej potrzebuje B12?

W trakcie radio- czy chemioterapii organizm toczy wyczerpującą walkę, a deficyt witaminy B12 staje się dla pacjenta realnym zagrożeniem z kilku powodów:

  • Ratunek dla szpiku i krwi: Terapia onkologiczna silnie obciąża szpik kostny, prowadząc do anemii i spadku liczby leukocytów. Kobalamina jest bezwzględnie potrzebna do prawidłowych podziałów komórkowych układu krwiotwórczego – bez niej regeneracja krwi staje się niemożliwa.
  • Kontrola toksycznej homocysteiny: Niedobór B12 upośledza cykl metylacji i winduje poziom homocysteiny, która wywołuje silny stres oksydacyjny i uszkadza naczynia krwionośne. Jak wykazano w metaanalizie opublikowanej w Oncotarget, zaburzenia metabolizmu homocysteiny i niedobory donorów grup metylowych korelują z wyższym ryzykiem uszkodzeń materiału genetycznego.
  • Tarcza ochronna dla układu nerwowego: Wielu pacjentów przyjmujących chemioterapię zmaga się z bolesną neuropatią obwodową (drętwieniem, mrowieniem i bólem kończyn). B12 jest podstawowym budulcem osłonek mielinowych nerwów i kluczowym elementem ich regeneracji.
  • Wsparcie apoptozy komórek guza: Witamina B12 współpracuje m.in. z witaminą D3, umożliwiając prawidłową aktywację enzymów z grupy kaspaz – kaskady sygnałowej odpowiedzialnej za programowaną śmierć (apoptozę) zmutowanych komórek.

Jak wygląda nowoczesne podejście?

W zachodnich klinikach onkologii integracyjnej nie walczy się z witaminą B12, lecz z jej niedoborami. U pacjentów poddawanych wyniszczającemu leczeniu powszechną praktyką są zastrzyki domięśniowe oraz wlewy – często z aktywnych biologicznie form, takich jak metylokobalamina, która skutecznie omija zaburzone wchłanianie w przewodzie pokarmowym.

Zamiast kierować się mitami, w trakcie leczenia onkologicznego warto regularnie monitorować morfologię, poziom B12 oraz homocysteiny i mądrze wyrównywać deficyty pod okiem prowadzącego lekarza.

Komentarze klubowiczów