Ciekawostki4 min23 grudnia 2024Autor: Anna Dymarz

Afera Bovaer: Dlaczego mówię „sprawdzam” gigantom mleczarskim?

Czy zielona transformacja w rolnictwie odbywa się kosztem naszego zdrowia? Kontrowersje wokół dodatku Bovaer, Mlekovity i Danone pokazują, że historia lubi się powtarzać. Dowiedz się, dlaczego konsumenckie „sprawdzam” jest dziś ważniejsze niż kiedykolwiek.

Afera Bovaer: Dlaczego mówię „sprawdzam” gigantom mleczarskim?

Na co dzień wychodzę z prostego założenia: patriotyzm konsumencki ma ogromne znaczenie i wspieranie rodzimych producentów powinno być dla nas naturalnym odruchem. Czasem jednak dochodzi do sytuacji, w których lojalność konsumencka musi ustąpić miejsca trosce o własne zdrowie i zdrowie naszych bliskich.

Z ogromnym niesmakiem i rozczarowaniem dochodzę do wniosku, że portfelem trzeba postawić twarde weto praktykom, które budzą tak wielkie kontrowersje. Chodzi o sprawę wokół Mlekovity oraz dodatku paszowego o nazwie Bovaer.

Redukcja metanu kosztem zaufania?

Skąd w ogóle zamieszanie wokół tego środka? Chodzi o forsowaną narrację klimatyczną: Bovaer to preparat podawany bydłu, którego celem jest hamowanie wytwarzania metanu w procesie trawienia u krów. Tyle tylko, że metan jest w pełni naturalnym elementem cyklu biochemicznego na Ziemi – ulega samoistnemu rozkładowi do dwutlenku węgla i wody.

W imię redukcji tego naturalnego gazu decyduje się na ingerencję chemiczną w układ pokarmowy zwierząt. W USA substancja ta uzyskała klasyfikację jako preparat potencjalnie toksyczny, nienadający się do bezpośredniego kontaktu z człowiekiem z uwagi na ryzyko kancerogenności i zaburzeń płodności.

Oficjalne stanowiska uspokajają: w mleku nie stwierdzono metabolitów związku, więc produkt uznaje się za bezpieczny. Jednak brak wykrytych pozostałości w mleku to nie to samo, co rzetelne, wieloletnie testy kliniczne badające bezpośredni wpływ regularnej konsumpcji takiego nabiału na ludzki organizm. Czy konsumenci mają być królikami doświadczalnymi kolejnego „zielonego” eksperymentu?

„Przecież instytucje twierdzą, że to nieszkodliwe” – krótka lekcja historii

Kiedy ktoś zarzuca mi sianie paniki i powołuje się na aprobatę urzędów i organizacji certyfikujących, zadaję proste pytanie: ile razy w historii oficjalnie „w 100% bezpieczne” innowacje okazywały się bombą z opóźnionym zapłonem?

Zanim zaufasz bezkrytycznie zapewnieniom, spójrz na tę małą „listę przebojów” chemii użytkowej:

1. Środki ochrony roślin i agrochemia

  • Glifosat (Roundup): Wprowadzany jako rewolucyjny i obojętny dla ssaków herbicyd. Po latach stał się bohaterem setek procesów sądowych przez powiązania z chłoniakami nieziarniczymi.
  • DDT: Środek owadobójczy, za który przyznawano nagrody. Zdelegalizowany globalnie, gdy wyszło na jaw, jak dramatycznie niszczy ekosystemy i wywołuje nowotwory.
  • Agent Orange: Defoliant wojenny, którego skażenie dioksynami zrujnowało zdrowie tysięcy ludzi na całe pokolenia.
  • Parakwat: Herbicyd o skrajnej toksyczności, wycofywany ze względu na niszczenie układu nerwowego i korelację z chorobą Parkinsona.
  • Atrazyna: Rolniczy środek chwastobójczy demolujący gospodarkę hormonalną zwierząt i podejrzewany o zaburzanie płodności u ludzi.

2. Przemysł i budownictwo

  • Azbest: Przez dekady zachwalany za ognioodporność i izolację. Dziś to synonim pylicy i nieuleczalnego międzybłoniaka opłucnej.
  • PCB (polichlorowane bifenyle): Powszechne w elektroinstalacjach, aż do momentu udowodnienia ich toksyczności reprodukcyjnej i kancerogenności.

3. Medycyna i farmacja

  • Talidomid: Miał ratować ciężarne przed porannymi mdłościami. Skończyło się jedną z najtragiczniejszych w skutkach katastrof medycznych w historii i deformacjami u tysięcy noworodków.
  • Fen-Fen: Modny zestaw odchudzający wycofany po fali uszkodzeń zastawek sercowych.
  • Vioxx: Hit przeciwbólowy, którego rejestrację cofnięto po powiązaniu go z tysiącami przypadków udarów i zawałów.

4. Produkty codziennego użytku

  • Farby ołowiowe: Standard w pokojach dziecięcych i na zabawkach, dopóki nie udowodniono, jak trwale uszkadzają rozwijający się mózg.
  • Bisfenol A (BPA): Wszechobecny w plastiku i butelkach dla niemowląt, dopóki nie dowiedziono, że rozregulowuje układ dokrewny.
  • Kosmetyki z radem: Na początku XX wieku pierwiastki promieniotwórcze dodawano do past do zębów i kremów dla „promiennej cery”. Skutki? Ciężka choroba popromienna.

Historia uczy jednego: to, co dziś w majestacie procedur uchodzi za nieszkodliwe, jutro może być wycofywane w atmosferze skandalu.

Oświadczenia a zaufanie klientów

W sieci zawrzało na temat Mlekovity i wdrożenia Bovaer. Gdy sprawa stała się głośna, spółdzielnia opublikowała sprostowanie:

„W odpowiedzi na liczne komentarze i wiadomości w mediach społecznościowych SM MLEKOVITA gwarantuje, że nasze produkty są wolne od dodatku paszowego Bovaer oraz nie stanowią zagrożenia zdrowotnego dla konsumentów”

Czy suche oświadczenie PR-owe po fali krytyki wystarczy, by odbudować zaufanie? Sam fakt, że w ogóle rozważano, planowano lub prowadzono testy z tak dyskusyjnym preparatem na polskim rynku, jest dla mnie sygnałem ostrzegawczym. Pokazuje, w którym kierunku idą priorytety: spełnianie wyśrubowanych, sztucznych norm emisyjnych staje się ważniejsze niż czysty, naturalny produkt.

Co więcej, problem nie dotyczy wyłącznie jednego podmiotu – warto pamiętać, że koncern Danone również aktywnie wdraża ten dodatek w swoich łańcuchach dostaw.

Dopóki producenci żywności nie zrozumieją, że konsumenci oczekują naturalnego jedzenia bez laboratoryjnych eksperymentów dla celów raportów ESG, jedynym skutecznym narzędziem nacisku pozostaje nasz świadomy wybór przy sklepowej półce.

Komentarze klubowiczów